Kiedy coś projektuję zazwyczaj nie mam problemów z podjęciem decyzji która wersja projektu jest najlepsza, która będzie lepiej wyglądać jako gotowa rzecz. Ale w przypadku motyli nie mogłam się zdecydować więc zrobiłam dwie wersje ;).
Foremki do tych mis kupiłam podczas mojej ostatniej wyprawy do Rudy Ślaskiej ;). Robią wrażenie ;D ale są strasznie trudne są sfotografowania - duże i ten kształt ;)...
Już dawno "przymierzałam" się do zrobienia szklanych motyli ale jakoś nie mogłam pozbyć się z głowy witrażowych motyli które robiłam całe wieki temu ;). Były one zrobione w taśmie tiffaniego a niezwykłe kolory szklanych szyb podkreślone były poczernioną linią cynowych lutów. Myślałam, myślałam...kombinowałam ;) i doszłam do wniosku ze może warto spróbować nawiązać do nich i połączyć stare z nowym ;).
Niedawno gawędziłam sobie na facebookowym czacie z Joasią . o palnikowych kotach, żabkach, jednorożcach ;) i o sówkach. To dzięki jej "inspiracji" i namowie zrobiłam te sówki.